Jeszcze kilka miesięcy temu tworzenie grafik w ChatGPT czy innych narzędziach AI było po prostu wygodne. Dziś coraz częściej pojawia się pytanie: „Czy teraz muszę oznaczać wszystkie grafiki wygenerowane przez AI?”
Jeśli po przeczytaniu kilku artykułów masz w głowie jeszcze większy mętlik niż wcześniej, nie jesteś sama. Od 2 sierpnia 2026 obowiązują przepisy AI Act dotyczące transparentności (art. 50), a egzekwowanie właśnie się zaczęło. To świeży temat, więc nic dziwnego, że internet jest pełen sprzecznych informacji.
W tym artykule podejmuję próbę pokazania Ci, co wynika wprost z przepisów, co pozostaje kwestią interpretacji, a co jest po prostu moją rekomendacją.
Dlaczego wokół AI Act jest tyle zamieszania?
Większość przedsiębiorców słyszy jedynie hasła:
- „Trzeba oznaczać grafiki AI.”
- „Za brak oznaczenia grożą milionowe kary.”
- „To dotyczy wszystkich firm.”
Problem w tym, że każde z tych zdań jest jednocześnie prawdziwe, ale i niepełne.
AI Act nie powstał z myślą o blogerkach czy właścicielkach małych sklepów internetowych. To bardzo szeroki akt prawny regulujący wykorzystanie sztucznej inteligencji w całej Unii Europejskiej. Dla większości z nas najważniejsze są jednak obowiązki dotyczące przejrzystości, czyli tzw. transparentności.
I dotyczą one nie tylko firm tworzących AI (jak OpenAI czy Canva), ale też każdego, kto z niej korzysta w swoim biznesie, niezależnie od wielkości firmy. Jednoosobowa działalność też się kwalifikuje.
Po co Unii Europejskiej te przepisy?
Warto na chwilę zatrzymać się przy samym celu, bo to zmienia sposób myślenia o obowiązku.
Celem tych przepisów nie jest ograniczenie korzystania z AI. Chodzi o to, aby odbiorca potrafił odróżnić realistyczne treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję od autentycznych zdjęć czy nagrań. Im łatwiej dziś stworzyć obraz, który wygląda jak prawdziwa fotografia, tym łatwiej wprowadzić kogoś w błąd, świadomie lub nie. Przepis nie zabrania Ci korzystać z AI, tylko wymaga, żebyś nie udawała, że to nie AI.
Co wynika wprost z przepisów?
Najważniejsza zasada jest zaskakująco prosta: Jeżeli publikujesz fotorealistyczną treść wygenerowaną lub zmodyfikowaną przez AI, odbiorca powinien zostać o tym poinformowany.
To nie oznacza, że każda grafika AI wymaga oznaczenia. Kluczowe jest słowo fotorealistyczna. Przepisy dotyczą treści, które mogą sprawiać wrażenie autentycznych, czyli rozsądny odbiorca mógłby uznać, że patrzy na prawdziwe zdjęcie. Ile to razy widziałam na FB posty z tortem, budzącą skrajne emocje historią, starszą panią czy smutnym dzieckiem, któremu nikt nie gratuluje świetnie wykonanej pracy… a pod postem masa komentarzy od osób, które współczuły, gratulowały, wieszały psy na rodzinach tych osób, ba!, nawet chcących nieść realną pomoc i wsparcie finansowe z drugiego końca Polski…

Ja czytając te komentarze zastanawiałam się „Czy ci ludzie serio nie widzą, że to zdjęcie wygenerowane przez AI?” – no nie widzieli…
To nie chodzi tylko o ludzi
Jeden z najczęściej powtarzanych mitów: że przepisy dotyczą wyłącznie wygenerowanych twarzy.
Tymczasem test jest znacznie szerszy. Nie pytamy „czy to prawdziwa osoba?„, tylko „czy wygląda jak prawdziwe zdjęcie czegoś, co mogłoby istnieć?” (super hiper suszarka do włosów, jakiś niesamowity pojazd czy zwierzę skaczące na trampolinie uchwycone w kamerze przydomowej – widzieliście to gdzieś?). Dlatego obowiązek może dotyczyć również zdjęcia biura, laptopa, filiżanki kawy, salonu kosmetycznego, gabinetu, produktu czy wnętrza domu.
Czy fikcyjna osoba też wymaga oznaczenia?
Tak, i tutaj wiele osób jest zaskoczonych.
Nie ma znaczenia, że kobieta na grafice nie istnieje, nie przedstawia żadnej konkretnej osoby, została wygenerowana wyłącznie jako ilustracja wpisu. Jeżeli wygląda jak prawdziwe zdjęcie, przepisy wymagają poinformowania odbiorcy, że obraz został wygenerowany przez AI. Liczy się efekt wizualny, nie Twoja intencja.
Szybki przegląd: oznaczać czy nie

Jak to wygląda w praktyce: dwa przykłady
Przykład 1. Projektujesz stronę dla właścicielki gabinetu kosmetycznego. Nie masz jeszcze profesjonalnych zdjęć wnętrza, więc generujesz je w ChatGPT, żeby strona nie świeciła pustką. Te obrazy wyglądają jak zdjęcia z sesji, więc powinny zostać oznaczone jako wygenerowane przez AI.
Przykład 2. Prowadzisz sklep z ręcznie robionymi kubkami. Zamiast sesji produktowej generujesz fotorealistyczne zdjęcia kubków w AI. Tu również pojawia się obowiązek transparentności, bo klient może wziąć te zdjęcia za prawdziwe fotografie produktu, który kupuje.
W obu przypadkach wystarczy jedna, widoczna informacja przy danej treści, nie trzeba nic ukrywać ani rezygnować z generowania grafik.
Czy muszę podpisywać każdą grafikę osobno?
To jedno z najczęściej zadawanych pytań i tutaj warto wyraźnie oddzielić fakty od interpretacji.
Co mówi prawo: informacja musi być jasna, zrozumiała, łatwo dostrzegalna i widoczna bez konieczności wykonywania dodatkowych działań przez użytkownika. Nie znajdziesz jednak przepisu, który mówi „każda grafika musi mieć podpis pod obrazkiem”. Takiego obowiązku wprost nie ma.
Co pozostaje niejednoznaczne: przepisy nie odpowiadają wprost na pytanie, czy wystarczy jedna informacja obejmująca cały artykuł. Prawnicy piszący o tym różnią się w szczegółach, bo to naprawdę świeży temat i brakuje jeszcze precedensów.
Moja rekomendacja: kieruj się celem przepisu, którym jest poinformowanie odbiorcy, nie podpisywanie każdego pliku z osobna. Rozsądnym rozwiązaniem jest umieszczenie na początku artykułu krótkiej informacji, np.: „W tym artykule wykorzystano fotorealistyczne obrazy wygenerowane przy pomocy sztucznej inteligencji (AI).”
Taka informacja jest widoczna, znajduje się w naturalnym miejscu, dotyczy wszystkich grafik w danym wpisie i nie psuje estetyki strony. W sklepie internetowym podobną funkcję może pełnić czytelna informacja na stronie produktu, jeśli wszystkie prezentowane zdjęcia zostały wygenerowane przez AI, umieszczona blisko galerii zdjęć, nie w stopce całej strony.
Jeżeli konkretna grafika mogłaby szczególnie łatwo zostać uznana za autentyczne zdjęcie, podpis bezpośrednio pod nią to dodatkowe zabezpieczenie, ale nie prawny obowiązek.
A co z chatbotami?
Jeżeli na stronie działa chatbot oparty na AI, użytkownik musi wiedzieć, że rozmawia z maszyną. Informacja musi być widoczna w samej rozmowie, od razu na jej początku, nie może być schowana w regulaminie ani polityce prywatności.
W praktyce wystarczy czytelny komunikat na starcie czatu, np.: „Cześć! Jestem wirtualnym asystentem AI i pomagam odpowiadać na pytania dotyczące naszej oferty.”
Nie ma oficjalnie zatwierdzonej formuły tekstu, przepis mówi tylko o skuteczności komunikatu. Dodatkowo, choć nie jest to wymagane, warto dodać krótką wzmiankę w polityce prywatności strony, to ułatwia wykazanie dobrej wiary w razie kontroli.
A co z tekstami pisanymi przez AI?
Skoro tyle mówimy o grafikach, warto zapytać: czy artykuł napisany z pomocą ChataGPT też trzeba oznaczyć?
✅ Obowiązek dla tekstu jest dużo węższy niż dla obrazów. Przepis (art. 50(4)) stawia trzy łączne warunki, tekst musi być jednocześnie: opublikowany, informujący opinię publiczną i dotyczący sprawy o znaczeniu publicznym (np. polityki, administracji publicznej, wymiaru sprawiedliwości, praw podstawowych, bezpieczeństwa publicznego, zdrowia publicznego, ochrony środowiska, bezpieczeństwa konsumentów lub istotnych wydarzeń gospodarczych, finansowych, naukowych czy kulturalnych będących przedmiotem debaty publicznej).
Do tego dochodzi kluczowe wyłączenie: tekst, który przeszedł przegląd merytoryczny lub kontrolę redakcyjną, czyli ktoś faktycznie przeczytał, sprawdził fakty i wziął za treść odpowiedzialność, nie musi być oznaczony. Samo sprawdzenie pisowni czy gramatyki się nie liczy, ale realna redakcja merytoryczna już tak. (I tak, ten tekst również powstał z wykorzystaniem Claude i ChatGPT do analizy tematu, poukładania treści w sensowną całość, ale ja – Natalia, przeanalizowałam go, zredagowałam, wyedytowałam, dodałam część swoich przemyśleń)
⚠️ Granica bywa nieostra przy treściach na pograniczu, np. poradnikowych artykułach dotyczących zmian w prawie czy finansach, gdzie ktoś mógłby argumentować, że to „sprawa o znaczeniu publicznym”. Przepis nie precyzuje dokładnie, gdzie kończy się typowy blog firmowy, a zaczyna publikacja informująca opinię publiczną w rozumieniu ustawy.
💡 Moja rekomendacja: typowy blog firmowy, treści poradnikowe dla klientów czy artykuły marketingowe zwykle nie kwalifikują się jako „sprawa o znaczeniu publicznym” w rozumieniu tej listy, to kategorie bliższe dziennikarstwu czy polityce. A nawet gdyby ktoś próbował to naciągnąć, wystarczy, że faktycznie czytasz, poprawiasz merytorycznie i bierzesz odpowiedzialność za tekst przed publikacją, to spełnia warunek przeglądu redakcyjnego, który zwalnia z obowiązku oznaczania. Jeśli jednak publikujesz surowy tekst z AI bez żadnej redakcji, na temat np. zmian w prawie, zdrowia czy finansów, w sposób sugerujący rzetelną informację publiczną, warto rozważyć dopisanie krótkiej adnotacji.
Czy naprawdę grożą mi milionowe kary?
To chyba najbardziej medialny fragment AI Act. Tak, przepisy przewidują bardzo wysokie maksymalne sankcje, do 35 mln euro lub 7% obrotu dla najpoważniejszych naruszeń.
Ale to nie znaczy, że właścicielka jednoosobowej działalności otrzyma karę liczoną w milionach euro za brak jednego oznaczenia. Dla małych firm (MŚP) obowiązuje odwrócona zasada: kara to niższa z dwóch kwot (procent obrotu vs. kwota stała), a nie wyższa jak przy dużych firmach. Realny pułap liczony jest w tysiącach, nie milionach euro, proporcjonalnie do Twojego obrotu.
Organy muszą też uwzględniać m.in. wielkość przedsiębiorstwa i skalę naruszenia, stopień zawinienia (celowe czy przypadkowe), powtarzalność naruszeń oraz czy firma współpracowała i podjęła działania naprawcze.
To nie jest argument za ignorowaniem przepisów, ale też nie ma powodu do paniki.
Plan wdrożenia na WordPressie
To już w całości moja rekomendacja praktyczna, nie wymóg prawny co do formy:
- Zrób listę wpisów i podstron z grafikami AI, które wyglądają fotorealistycznie. Zacznij od najnowszych i najpopularniejszych.
- Przygotuj jedno standardowe zdanie do wklejania, np. „W tym artykule wykorzystano fotorealistyczne obrazy wygenerowane przez AI.”
- Dodaj je pod tytułem lub nad pierwszą grafiką w każdym wpisie. Jeśli wpisy mają wspólny szablon nagłówka w Elementorze, możesz dodać to raz w szablonie.
- Dla sklepu: dodaj analogiczne zdanie w opisie produktu, jeśli zdjęcia produktowe są AI.
- Sprawdź chatboty klientów. Jeśli je wdrażasz, dodaj komunikat startowy identyfikujący AI.
- Zapisz datę wdrożenia i listę zmienionych stron, na wypadek pytań od klienta lub kontroli.
Najczęstsze pytania
- Czy muszę oznaczać grafiki z Canvy? Tak, jeśli efekt jest fotorealistyczny i wygenerowany przez AI (np. funkcje generowania obrazu w Canvie). Gotowe szablony i ilustracje z biblioteki Canvy, które nie są AI-generowane, nie podlegają temu obowiązkowi.
- Czy muszę poprawiać stare wpisy? Przepis nie działa wstecz, treści opublikowane przed 2 sierpnia 2026 nie wymagają retroaktywnego oznaczenia. W praktyce jednak, jeśli wpis wciąż generuje ruch i zawiera fotorealistyczne grafiki AI, warto go zaktualizować, to kwestia dobrej praktyki, nie obowiązku prawnego wstecz.
- Czy grafiki do social media też trzeba oznaczać? Tak, ta sama zasada dotyczy każdej publikacji, nie tylko strony internetowej. Fotorealistyczny post na Instagramie czy Facebooku podlega tym samym kryteriom.
- Czy ChatGPT robi to automatycznie? Nie licz na to. Techniczne znakowanie treści (niewidoczne dla oka, w metadanych) to obowiązek dostawców narzędzi AI, nie zwalnia Ciebie jako osoby publikującej z obowiązku czytelnego poinformowania odbiorcy.
- Czy zdjęcie poprawione przez AI też trzeba oznaczyć? Zależy od skali ingerencji. Drobne, techniczne poprawki (np. rozjaśnienie, redukcja szumu, korekta kolorów) zwykle nie zmieniają wiarygodności zdjęcia na tyle, żeby traktować je jak treść wymagającą oznaczenia. Poważniejsza ingerencja, która zmienia sens lub kontekst zdjęcia, może już podlegać obowiązkowi.
Najważniejszy wniosek
AI Act nie zabrania korzystania ze sztucznej inteligencji. Nakłada jedynie obowiązek uczciwego poinformowania odbiorcy, kiedy realistyczny obraz został wygenerowany przez AI.
Jeżeli korzystasz z AI, nie musisz przebudowywać całej swojej strony internetowej. Najpierw odpowiedz sobie na trzy pytania:
- Czy moja grafika wygląda jak prawdziwe zdjęcie?
- Czy odbiorca może uznać ją za autentyczną?
- Czy informuję go o tym w sposób widoczny i zrozumiały?
Jeżeli odpowiedź na trzecie pytanie brzmi „tak”, bardzo prawdopodobne, że realizujesz cel, jaki przyświeca obowiązkom transparentności w AI Act.
Źródła
- Rozporządzenie (UE) 2024/1689 (AI Act), pełny tekst na EUR-Lex: eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/?uri=CELEX:32024R1689
- Art. 50 AI Act, wersja przystępna z komentarzem: artificialintelligenceact.eu/article/50
- Wytyczne Komisji Europejskiej dotyczące obowiązków transparentności z art. 50 AI Act (opublikowane 20 lipca 2026): digital-strategy.ec.europa.eu/en/library/guidelines-transparency-obligations-providers-and-deployers-ai-systems
- FAQ Komisji Europejskiej: Transparency obligations under Article 50 of the AI Act: digital-strategy.ec.europa.eu/en/faqs/transparency-obligations-under-article-50-ai-act
- Kodeks Postępowania w sprawie Transparentności Treści Generowanych przez AI: digital-strategy.ec.europa.eu/en/policies/code-practice-ai-generated-content
Artykuł ma charakter informacyjny i opiera się na przepisach AI Act oraz opublikowanych wytycznych Komisji Europejskiej dotyczących obowiązków transparentności (stan na sierpień 2026). W obszarach, w których przepisy nie rozstrzygają jednoznacznie sposobu wdrożenia obowiązku, wyraźnie oddzielono wymagania wynikające z prawa od praktycznych rekomendacji autorki. Artykuł nie stanowi porady prawnej.